Bishop

Wyobraźcie sobie małe, amerykańskie miasteczko, takie z jedną główną ulicą, na której są wszystkie sklepy i knajpy, wokół tej, ulice mniejsze, ze spokojnym życiem farmera, wędkarza czy właściciela garażu w którym znajdziecie każdą część. Wszyscy jeżdża ogromnymi Pic’upami, chodzą w kowbojskich kapeluszach czy nieodłącznych czapkach z daszkiem i noszą Levis’y. Do tego na obrzeżach pełno pastwisk z pasącymi się końmi i z czarnymi krowami rasy Angus.miasteczko

bydło angus

O, właśnie tak, to Bishop.

town

Dodajcie do tego jeszcze wspaniałe krajobrazy, ośnieżonych, monumentalnych gór z jednej strony a z drugiej bardziej spokojnych, skąpanych w słońcu gór masywu Sierra Nevada.Happy Boulders, Bishop (2)

Brzmi idealne, prawda?

Do tego wyobraźcie sobie, że u podnóża tych gór jest kolebka amerykańskiego boulderingu. Buttermilks, Happy Boulders czy Sad Boulder.IMG_3113

Teraz już brzmi jak raj, co? 🙂

Bishop to niewielkie miasteczko na północy Kaliforni, słynnące z rybołówstwa, narciarstwa, tras rowerowych i oczywiście, co najważniejsze dla nas, wspinania. I to właśnie wspinanie jest tu bardzo wymagające.IMG_3120

Na pierwszy ogień poszedł sektor Buttermilks z ooogromnymi głazami, z których przede wszystkim nie wiadomo jak zejść. Chyba nie zbyt dobre miejsce dla kogoś z lękiem wysokości co?  A tak poza tym to wspinanie tutaj jest hmm bolesne 🙂 Tak, pomijając pociętą skórę i pogniecione opuszki palców jest tu prawie idealnie. Skała na pierwszy rzut oka wygląda nieźle, dopóki się jej nie pomaca. To duże ziarno w większości też wyślizgane, buty praktycznie na niczym nie stoją, nie ma tarcia za grosz. Pierwsza nasza myśl: „Przejechaliśmy tyle kilometrów, żeby znaleźć się na Jurze?!”.IMG_2989
Na szczęście wygląd baldów, fajne problemy i naprawdę malownicza okolica wynagradzają powiedzmy „niedogodności” :). Sektor znajduje się na wysokości 1950m n.p.m więc możecie sobie wyobrazić widoki. Zresztą po dokładniejszym zwiedzaniu znaleźliśmy kilka naprawdę niezłych perełek. Kolejne 8A Xavier Roof, które pada flashem, The Fall Gay’s 7C- naprawdę wielki głaz, Tunderbird 8A, Evilution 7C+ czy Center Direct 7C+.IMG_3206

Kolejny sektor, który przede wszystkim mnie się spodobał to Happy Boulders. Chyba nigdy nie byliśmy w rejonie, żeby było tyle łatwych baldów. I to naprawdę przeróżnych, można było tylko biegać z crashem od kamyka do kamyka i robić wszystko po kolei 🙂 oczywiście skałka tutaj też ostra ale i tak o wiele przyjemniejsza niż w Buttermilksach.The Tall wall V1, Happy boulders, Bishop

Chłopaki też znajdują coś dla siebie i Paweł robi Standing Kill Order 8A flashem i Kill on Sight 8A+. Kolejna 8A He got game i takie klasyki jak Rave 7B, Mr.Witty 7A, Atari 7A i The Hulk 7A. Happy Boulders to też taki dziwny rejon, który wygląda tak, że wchodzicie na niewielkie wzniesienie, po czym po drugiej stronie wygląda to tak jakby się ziemia zapadła, jest ogromny dół i wszędzie są głazy, taki miniatrurowy Grand Caynon 🙂He got game V11, Happy Boulders, Bishop (1)Filip na Atari 7A , Happy Boulders, Bishop

Ogólnie Bishop i wspinanie tutaj bardzo nam się podobało. Fajnie było zobaczyć życie małego miasteczka, które wygląda zupełnie jak na filmach i zupełnie jak na filmach spokojnie sobie tu życie płynie. Poznać naprawdę mase ludzi w skałach z przeróżnych zakątków Ameryki i Świata. Pójść na koncert miejscowego zespołu gdzie bawi się połowa miasteczka i ciągną nas do tańca bo „this is American law, You need to dance here” 🙂

DCIM101GOPRO

Naprawdę żal nam stąd wyjeżdżać i tak nam strasznie szkoda, że to już koniec wyjazdu i trzeba wracać 🙁
Ale jedno jest pewne, na pewno tu wrócimy!!Death Valleyfilip

Dodała:

Gatka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *