Jelenia Góra + Sokoliki

Korzystając z pięknej pogody w ostatni weekend wyskoczyłem z Duderem w okolice Jeleniej Góry… Był to dość owocny wyjazd 🙂

Wstyd się przyznać ale obce bouldery chwaliłem a do końca swoich nie znałem. Aż do teraz… Muszę przyznać, że nie spotkałem się z rejonem w którym byłby tylko jeden głaz i w promieniu kilku kilometrów żadnego innego.  Dlatego szacunek należy się dla lokalnych wspinaczy, że odnaleźli takie linie jak Sensimilla, Drakkar czy też piękne Wzgórze Wandy 😉

1szy bald
Fajna pamiątka ze Wzgórza Wandy… walka na pierwszych ruchach projektu. foto Michnik

Podróż z Częstochowy zajmuje 4 godziny, więc nie jest to wielka tragedia, ale i tak te 300 km trzeba pokonać aby znaleźć się w okolicach Jeleniej Góry. Na pierwszy ogień wybraliśmy się na Wzgórze Wandy, gdzie czekała już spora ekipa oraz mnóstwo crashpadów 🙂 Skała ostra i to nawet bardzo ostra, ale zapewnia naprawdę fajne wspinanie tylko trzeba uważać na skórę jak ma się w planach kolejny dzień wspinania 😉

DSC_0876
Sensimilla 8A foto Michnik

Popołudniu chłopaki zabrali nas pod Sensimillie, której bym raczej nigdy sam nie znalazł. Słyszałem historię jak ją chłopaki odnaleźli… Pełny szacun 🙂 Jeden kamień – jedna linia – piękna sprawa. Wręcz idealny kancik, oferujący siłowe przechwyty w dużym przewieszeniu – miodzio 🙂 Dzięki gotowym patentom oraz zachodzącemu słońcu udało mi się nie wyjechać z kantu i dokończyć ten zacny boulder! Zmęczeni po całym dniu wspinania ciśniemy na kemping pod Sokolikami aby od rana zacząć kolejny dzień wspinania 🙂

Regres_dud
Duder ciśnie Regres + Progres = Nadstachu 8A+ Foto Piotr Deska

Niedzielne wspinanie chcieliśmy rozpocząć od Drakkara, po 20 minutach brodzenia w śniegu i tachania 3 crashpadów, zastaliśmy naprawdę piękny, ale smutny widok. Cały kamol był w lodzie! Takiego widoku jeszcze nie widziałem, ale zdałem sobie sprawę z tego, że będę musiał tam jeszcze raz podejść 🙂

progres
Progres – 4 ruchowy dynamiczny boulder, Foto Piotr Deska

Wykonaliśmy parę telefonów w celu upewnienia się gdzie będzie dobry warun i na pewniaka wybraliśmy się w Sokoliki pod Progres i Regres. Osobiście zrobiłem oba, ale zabrakło mi trochę skóry aby dokończyć ich połączenie, natomiast sztuka ta udała się Łukaszowi, więc miło było wracać do domu z dobrym kompletem przejść 🙂

Mam nadzieję że niedługo udało mi się wyrównać rachunki na Dolnym Śląsku 😉

Rambo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *